Tak, na to właśnie czekałem. Są zagadki bez odpowiedzi. Rzuciłem się wprost do garnka na gazie, w której jest gotująca się woda. Ale nie tu tkwi brak intuicji. Jam jest ciekaw, co będzie, kiedy wyjdę już z tej nieprzyjemnej parowej kąpieli. Czy talki moment nastąpi?
Jednak zdam się na intuicję. Bo mi od zawsze coś mówi, że kiedy odpowie się na mnóstwo banalnych pytań odkryje się, a właściwie dobędzie daru szerszego spojrzenia na świat. Spojrzenia oczywiście bardziej świadomego. A posiadanie takiego „daru” wydaje mi się całkiem korzystne.
A teraz odpowiadam sobie na banalne pytanie, co zrobić z własnym sobą na tej oto lekcji informatyki. Co będzie ciekawsze, właśnie piszę sprawdzian, aczkolwiek stwierdzenie „piszę sprawdzian” nie do końca jest prawidłowym stwierdzeniem. Zostałem po prostu bez pytania wrzucony do rozgotowanej wody.
Jaki będzie efekt? Nie wiem, ale cieszę się i jestem zadowolony z faktu zadania własnemu sobie kolejnego pytania. No przecież nie ma głupich pytań...
Właśnie zadzwonił dzwonek. Skończyła się poprawa. Za kilka minut znów dzwonek nastąpi. Tym razem zostanę wrzucony w rzeczywistość pisania kolejnego sprawdzianu. Zastanawia mnie ta kolej rzeczy. Cóż, mam temat do rozmyślań. Co zrobię z dwoma pięknymi jedynkami, niechybnie zasłużonymi.
Ale dodając po słowie, kurczę, stan beznadziejności to nie koniec świata. Dlaczego mam ochotę się cieszyć? To wydaje się być oczywiste.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz