Czasami człowiek idzie ulicą i się zastanawia, czy na pewno z jego głową wszystko w porządku. Bywa, że krocząc zupełnie przypadkiem, przez zimową kurtkę, którą niesie na sobie dama z naprzeciwka, zaświeci nagle telefon, i pierś jej jakoby lampą była. Od czasu do czasu słońce przyjemnie człowieka połechce, który wygląda przez okno i doszukuje się wiosny. Są dnie, tego jestem pewien, gdy zimno wszędzie, a ptaszki wesoło zabawiają, na tyle by wyłączyć kolejną wariację.
Naszło zastanowienie…
Słuchając wariacji stajemy się wariatami? Nie, to chyba kwestia wskazówki zegara. Z każdym dostojny i jedynym w wieczności uderzeniem, zostajesz większym wariatem. Tak, mówię to do ciebie, ty który to piszesz…
Jako jedyni powiemy ci prawdę. Nie bój się, prawda wyzwala…
Tak, cóż za przestępstwo. Gdy strzela się na prawo i lewo, nie zważając, że na drodze kuli bywa czasami więcej a niżeli sam tlen i zanieczyszczenia, popełnia się niesubordynacje. Kwintesencja chamstwa, gdy się rzuci bel na w objęcia czerni? A może szalony romans?
Znów nic nie wiem…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz