poniedziałek, 8 listopada 2010

Kraków


     Tak, wiara czyni cuda. Można w pól godziny znaleźć mieszkanko w Krakowie, nie mam już co do tego żadnych wątpliwości. Jednak najlepszą wiadomością jest to, że jadę do Krakowa i to już jutro. Niepoprawnie zarywającszkołę, komplikując sobie całą rzeszę spraw ale czego nie zrobi się dla własnych pożądań i swej natury. W końcu naturę to od Boga chyba mam, nie ładnie lekceważyć Boga!


     Pożądam przemierzania drogi,zostawiania w tyle całego ociekającego tandetą świata, ale kurcze, mam świadomość,że na razie tandeta i tak będzie wokoło obecna. Wniosek z rozmowy: „kupa towarzyszy nam przez całe życie”.  Czemu? „W kupie raźniej. -Kupiłeś już tę bluzkę? -Zakupiliśmy 1,5 kg dorsza na Wigilię kochanie? Koniec kupienia!

A po co jadę? Odpowiedź na to pytanie wydaje mi się na ten czas zbyt osobista. O tym to za rok ;D za dwa…

2 komentarze:

  1. Już się tak nie chwal, i tak Ci zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, było czego zazdrościć, 9 i 10 listopada na własne oczy i na własne uszy widziałem i słyszałem Gienka - on po prostu jest genialny - nie umniejszając roli Krakowa, tym razem poznałem lepiej Kazimierz :D dzięki Magdzie, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń