Kiedy całe niebo toczy walkę, bychoć jeszcze jedna duszyczka odnalazła Boga, człowiek idzie przed siebie.Włącza telewizor, gotuje obiad, konsumuje, trawi, czyta gazetę. Wychodzi ranodo pracy. Toczy „normalne”, szare, schematyczne i jałowe życie.
Często się słyszy „to twoje życie,to twoja sprawa”. Zamykamy się w klatkach, które sami przez lata budujemy. „Samsobie dam radę”. „Poczekaj jeszcze chwilę, a zobaczysz, że miałem rację”. Alegdzie w tym wszystkim człowieczeństwo?
Człowiek jest istotą stadną. Sam zsiebie jest prawie bezbronny. Sam z siebie, cóż on może? A my korzystamy zdrugiego człowieka. Ludzkie odruchy, jak wdzięczność, uśmiech, przyjaźń,braterstwo odeszły na rzecz maniakalnego wręcz dążenia ku posiadaniu. Droga kuziemskiemu dobru oślepiła ludzkie odruchy. Uśmiech za dolara? Kiedy zwykły zjadacz chleba zapytasię siebie „ilu tak naprawdę ludzi w około mnie mogę zwać prawdziwymi?” jakąodpowiedź usłyszy?
Ale czy na pewno?
Zapomniałem dodać, że jako ludziBóg nas bardzo wywyższył, naszą umiejętność myślenia jak i nasze ciało. Idę ulicą.Widzę nastolatkę, może piąta klasa podstawówki, w ustach trzyma dymiącegopapierosa. Rozmawiam z dziewczyną, która opowiada bal gimnazjalny i opisuje zachowanieupitych kolegów. Czy człowiek aby nie dostał za wiele? Było by znacznie łatwiejżyć ze świadomością, że jestem jednym z wielu zwierząt, gdzie rządzi prawo przetrwania,prawo silniejszego.
Nie! Jestem człowiekiem, to znaczykimś wyjątkowym. Wy jesteście wyjątkowi! Przez to, że ktoś się zmaga,wyjątkowym jest. Wyjątkowym już nawet przez to, że chce, czuje, pragnie. Nie bójsię walczyć o swoje człowieczeństwo, świat cię teraz potrzebuje. Światpotrzebuje prawdziwych ludzi…
Zmaganie się z rzeczywistością - to momentami bardzo trudne, ale jak Wielka jest RADOŚĆ w sercu gdy pokona się ten trud.
OdpowiedzUsuńDobro i Miłość - to czuję i tego pragnę!!!;))
Szczęście jest. Tu i teraz. To mnie zwykle nie ma. Więc to siebie mam szukać, z siebie zrywać maski, sobie podcinać skrzydła tej paralotni fałszu na której unoszę się w przestworza obłudnej autoafirmacji. W zasadzie więc, tym bliżej jest szczęście im bardziej się zmagam, im bardziej znów mnie boli bo okazuje się, że jestem słaby, leniwy, arogancji, beznadziejny, fałszywy, grzeszny - tym bardziej jestem tu, im wyraźniej widzę, im jaśniej, przejrzyściej, bezmaskowo.
OdpowiedzUsuńIm bardziej biorę odpowiedzialność, im bardziej nie zgadzam się na miałkość, im bardziej szukam prawdy, im bardziej odrzucam wszechobecne znieczulacze na rzecz bólu, pracy, wysiłku - w imię prawdy - prawdy o sobie i o świecie.