Szedł człowiek ulicą, a ulica była inna niż zawsze. Ludzijak by więcej, na bazarach jak by bardziej kolorowo. Wiosna atakuje, cieszę sięz tego.
Należy reprymendy udzielić własnym przyzwyczajeniom. Kiedypopełnia się czyn, który wprawia niby prosty krok w nawet nie sinusoidalnewariacje, wtedy trzeba dokonać analizy. Zwykło się było uważać, iż analizowaniewłasnych występków to rzecz po prostu niegodna czasu. Jednakże, kiedy pewnedylematy powracają jak kabiny paternosteru* fakty należy poddać ocenie. Poddaję.Wyników nie podam, to rzecz nazbyt osobista.
Pierwszy raz w życiu nie udało mi się złapać stopa. Todziwne, nie wprawiło mnie to jednak w rozczarowanie. Z należytym spokojemprzyjąłem to zdarzenie, które zapamiętam. Począłem jednak rozmyślania nad tym,dlaczego Polacy coraz rzadziej chcą sobie pomagać nawzajem. Smutne wnioski.Smutne bo bardzo oczywiste.
Wiele radości sprawiają mi moi bliscy znajomi. Mojechaotyczne myśli dojrzały światła, się naprawiło. A na klawiaturze zielonaplama farby. A czy ktoś wspominał, że domalowałem do towarzystwa żółtych kropek?
*paternoster
*paternoster
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz