„Dzisiaj chciałbym być poetą i Świętym, aby zaśpiewać najpiękniejszy na ziemi hymn: hymn o miłości. Chciałbym sprawić, aby melodia, która rozbrzmiewa w niebie, odbiła się echem tu, na ziemi.”
Alojzy Orione
Kiedy wróciliśmy, ja swoimi myślami wybiegałem daleko po za rzeczywisty świat. Powyższa myśl Alojzego była dla mnie celem samym w sobie. Stwierdziłem jednak, że ująć w słowach tak wielkiej idei się nie da…
Pierwszy dzień zawsze jest super. Tym bardziej wtedy, gdy to jest kolejny pierwszy dzień. Naprawdę się dusza weseli, kiedy może biegnąć z rękoma szeroko rozłożonymi do u ścisku. Jaką ma się w sobie radość, kiedy co chwila ktoś podbiega z szerokim uśmiechem. Już idziemy. Jakże czekałem na te słowa, słowa młodej dziewczyny. Powiedziała, a raczej zapytała się mnie: „Dlaczego muszę czekać cały rok, żeby uświadamiać sobie na nowo, jak bardzo ludzie mogą być dobrzy”.
Kiedy dochodziliśmy do Częstochowy, coraz bardziej wyczuwało się wszech panującą dobroć. A przecież dobro jest owocem miłości do bliźniego. Jakże jestem wdzięczny Bogu, że dał mi łaskę uczestniczyć w tej drodze. Bo kiedy widzi się takie małe gesty bratniej miłości, w sercu aż kipi z zachwytu nad Stwórcą, i jego dziełem.
„Bez umartwiania, nie ma cnoty”
bł. Josemaria Escriva
bł. Josemaria Escriva
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz