czwartek, 8 grudnia 2011

Bezszelestnie


     Prosiłem, byś złapał mnie za dłoń - uczyniłeś to bezszelestnie. Użalałem się Tobie, byś ogarną wszystko, co ze mną związane, nie usłyszałem, że robisz to od mojego poczęcia. Zabolało mnie serce i musiałem się chwilę zastanawiać, zanim mi się przypomniało, że choć nie widzę ani słyszę to Ty jesteś obok i bolejesz razem ze mną. Ty wiesz, że ktoś mi powiedział, że Ciebie nie ma? Jak to, przecież to niemożliwe? Jedyny powód radości człowieka? To przecież tak jakby się nie cieszyć wschodem słońca.

-Pamiętasz? – zapytała oszlifowana czasem twarz starego mężczyzny. – Na tym drzewie rosły jabłka tego roku. To bardzo stare drzewo. – Tak, stare… Ale rosły na nim jabłka, pamiętam.- Odpowiedziała otulona chustą babulka siedząca obok mężczyzny w tramwaju.

     A ja się dziwię, że Ty przychodzisz tak cicho. Me ucho niewyćwiczone, okaleczane hasałem innych ludzi. Szaleństwo. Zagłuszacze jedynej Radości. Czas chyba najwyższy zacząć ludzi omijanie. 

3 komentarze:

  1. Piękny uśmiech :-)
    Pouczająca notka.
    Wspaniały Ty!
    O!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Agatą :) ale..
    Często ludzie są w stanie otworzyć nasze uszy na tę Radość. Samemu nieraz ją trudno znaleźć, a niekiedy możemy ją dostrzec kiedy śmieje się do nas serdecznie przez innych..:)

    OdpowiedzUsuń
  3. radości jest pełno dookoła nas :)

    OdpowiedzUsuń